top of page

Afryka Kazika

WSTĘP

    We wstępie poznajemy mamę z dzieckiem, którzy czekają na dworcu w Poznaniu na przyjazd dziadka. Gdy dziadek wysiadł z pociągu, przywitał serdecznie córkę z wnuczkiem, po czym skierowali się do wyjścia. Na dworcu stał tłum ludzi, który przykuł ich uwagę, zatrzymali się więc z zaciekawieniem,  a wtedy do ściany podszedł Ryszard Kapuściński, polski podróżnik i pisarz. Wygłosił mowę  o Kazimierzu Nowaku i odsłonił tablicę pamiątkową w kształcie Afryki, z zaznaczoną trasą jego podróży. Wtedy chłopiec przypomniał sobie jedną  z opowieści dziadka o Kaziku. Po powrocie do domu, odnalazł książkę opisującą przygody Kazika i zaczął ją czytać.                                                   (Samuel Iskierka

 

RUSZAM DO AFRYKI

   Kazimierz Nowak czekał na pociąg, aby ruszyć w podróż po Afryce. Pomysł ten zrodził się już w jego dzieciństwie, gdy lubił słuchać opowieści o egzotycznych miejscach. Do dorosłości jego pasja się nie zmieniła, więc jako reporter, postanowił zrealizować swoje marzenie          i udał się w podróż życia, zabierając ze sobą rower. Na stacji żegnała go żona z dziećmi. Syn chciał, aby tata przywiózł mu z Afryki zdjęcie lwa, a córka małpkę. Natomiast żona poprosiła o to, aby wrócił z podróży cały  i zdrowy. Kazik obiecał jej, że będzie codziennie pisał listy. Pociąg ruszył i tak zaczęła się jego niesamowita przygoda z Afryką.                                                                                                     (Samuel Iskierka)

NOC NA PUSTYNI

   Kazik dojechał pociągiem do Rzymu, stamtąd rowerem do Neapolu, a potem popłynął statkiem do Afryki. W Afryce wsiadł na rower            i rozpoczął swoją przygodę. Za miastem zaczynała się pustynia. Wiał mocny wiatr, więc Kazik postanowił go przeczekać. Rozłożył namiot        i wczołgał się do niego. Gdy otworzył oczy, zauważył gwiazdy nad swoją głową, a namiotu nie było. Pomyślał sobie, że może wywiało go na Antarktydę, ale okazało się, że zatrzymał się na jakimś pustynnym krzaku.  Kazik przybił go jeszcze raz i zabezpieczył kamieniami. Ponownie wtoczył się do namiotu i po chwili zobaczył, że coś siedzi mu na brzuchu. To był mały skoczek pustynny. Kazik pozwolił mu zostać, bo była bardzo wietrzna noc. Gdy się obudził, skoczek pustynny wygrzewał się na słońcu. Podróżnik podarował mu garść orzeszków – na takiej pustyni jak ta, to skarb!                                                                                                                                                                         (Mikołaj Dziedzic)

 

WOJOWNICY

   Kazik szedł i rozmyślał o wojownikach, którzy pilnują pustyni. Słyszał, że są bardzo groźni. Nagle zobaczył, że Ci o których myślał, otoczyli go i coś od niego chcą. Zapytali, czy ma jakąś broń? A on odpowiedział, że ma tylko stary, wyszczerbiony toporek do ścinania gałęzi. Dowódca wojowników zapytał Kazika, czy ma jedzenie i picie? Kazik odpowiedział, że nie ma, więc dowódca polecił napełnić mu sakwy. Kazik był bardzo zaskoczony, ale nie zdążył nawet im podziękować, bo tak szybko zniknęli w oddali. Pomyślał wtedy, że pomógł skoczkowi oddając mu jedzenie, a teraz wojownicy pomogli jemu.                                                                                                                            (Mikołaj Dziedzic)

LIST ZNAD NILU

     Kazik dotarł do Egiptu. Niestety napadł na niego złodziejaszek. Podróżnik postanowił rozbić obóz, a następnie zrobił sobie jedzenie. Zajął się łataniem dziury w oponie, a tymczasem kocisko zjadło mu omleta. Gdy później pisał list do swojej rodziny zobaczył lecące bociany. Krzyknął do nich, żeby pozdrowiły Marysię i dzieciaki.                                                                                                                           (Bartek Zawada)

 

 

CZARNE OKULARY

  Kazik szedł przez pustynię i tracił wzrok. Napotkani ludzie przyszli mu z pomocą. Ktoś zaprowadził go do lekarza. Ten dał mu specjalną maść, bandaże i okulary. Kazik miał je  zakładać, żeby go chroniły przed słońcem.                                                                                         (Bartek Zawada)                                                                                                                      

TAJEMNICZE BĘBNY

   Kolejnym miejscem, które miał odwiedzić Kazik, to wioska Szilluków. Napotkani myśliwi postanowili zaprowadzić go do wodza tej wioski.

Wędrowali przez bagna. Nastał wieczór. Zatrzymali się na noc w jednej z leżących na szlaku wiosek. Miejscowa staruszka obserwowała, jak Kazik odgania się przed komarami . Po chwili podeszła do niego i dała mu na nie maść, ale Kazik odmówił, bo ona strasznie cuchnęła. Położył się obok ogniska i usłyszał dźwięki, które wydawały wielkie bębny, na których grali mieszkańcy wioski. Gdy wreszcie dotarli do wioski Szilluków, wódz powitał go serdecznie. Podróżnik był zaskoczony, skąd ten wiedział, że go odwiedzi. Wódz wyjaśnił, że to dzięki tam-tamom. Na pożegnanie przywódca podarował mu dwie włócznie. Kazik podziękował i powędrował w dalszą drogę.                                                    (Nadia Duraj)

KRÓL ZWIERZĄT

   Dalszy etap wędrówki Kazika przypadł na gęsty las tropikalny. Wędrowiec szedł wąską ścieżką, która była oświetlona jedynie przez księżyc. Nagle usłyszał szelest i zauważył tajemniczy kształt. Wyciągnął włócznie, jedną oparł o swój rower, a drugą trzymał w dłoni. Uświadomił sobie, że ma do czynienia z królem zwierząt . Kazik upadł na ziemię, a lew uciekł na widok ostrza jego włóczni. Przestraszony, lecz szczęśliwy podróżnik wyruszył w dalszą podróż.

(Nadia Duraj)

ZŁOTODAJNA RZEKA

    Kazik szedł wydeptaną przez słonie ścieżką, która doprowadziła go do rzeki. Przy jej brzegu pracowali ludzie, którzy łopatami wrzucali piasek na wózki. Kazik zapytał się ich co robią, oni odpowiedzieli mu, że szukają złota, który skrywa piasek na dnie tej rzeki. Do Kazika podszedł inżynier zarządzający kopalnią. Bohater powiedział, że pisze artykuły na temat Afryki i przesyła je do gazet w Polsce. Inżynier zaproponował mu, aby napisał, jakie bogactwa można tu znaleźć. Kazik powiedział mu, że złoto jest ładne, ale o nim nie napisze, bo gdy będzie chory to złoto go nie wyleczy, a gdy będzie głodny to nie naje się nim.                                                                                           (Milena Piela)

        

ZUPA

     Kazik dotarł do afrykańskiej wioski i usłyszał burczenie w brzuchu, które mówiło, że pora na kolację. Po chwili zrozumiał, że to nie odgłos jego brzucha tylko nadlatywało stado szarańczy. Nagle z chat wybiegli ludzie i zaczęli łapać owady w kosze. Kucharka napełniła gar wodą do którego wrzuciła szarańcze i inne żyjątka. Gdy zupa była gotowa mieszkańcy zjedli ją ze smakiem. Kucharka zaproponowała Kazikowi potrawę lecz na taką zupę nie miał ochoty. Poprosił o jajka i niebawem mały chłopiec przyniósł mu je. Bohater zerwał banany z przydrożnego bananowca i zrobił z tych składników pożywną zupę                                                                                                           (Milena Piela)

POLOWANIE NA SŁONIA

    Kazik wędrując zobaczył małych ludzi. Żartobliwie zapytał ich, czy  w wiosce w której mieszkają, jest ktoś dorosły. Odpowiedzieli mu, że oni nie są dziećmi, a ich plemię charakteryzuje się takim niskim wzrostem.   Byli to Pigmejowie, którzy okazali się bardzo gościnni. Nazajutrz rano wybrał  się z nimi na polowanie na słonia. Zakończyło się ono sukcesem. Pigmejowie poczęstowali Kazika mięsem upolowanego zwierzęcia.                                                                                                                                                                     (Zofia Zeman)   

 

 NA TARGOWISKU

     Kazik dotarł do Usumbury.  Nagle spotkany przez niego kupiec zapytał  go, czy nie chce kupić naszyjnika. Podróżnik zapytał się, jaka jest jego cena. Kupiec wytłumaczył, że tu wymieniają się rzeczami. Kazik dał za naszyjnik stary zegarek, który nie był mu już potrzebn a także  drewnianą bransoletkę. Był bardzo zadowolony z tej wymiany, bo dzięki temu miał dla żony piękny prezent.                                       (Zofia Zeman)     

U KRÓLA RWANDY

 

    Kazik zawitał w pałacu u króla Rwandy. Przeszedł przez  szeroką, wysoką bramę i przywitał się ze stojącym koło niej strażnikiem. Ten zaprosił go do pałacu. Kazik zobaczył w nim wiszące głowy zwierząt i skóry. W pałacu spotkał się z królem, który zaprosił go na przejażdżkę swoją limuzyną. Podróżnik  zapytał króla, dlaczego jest taki smutny. Władca odpowiedział, że martwią go jego podwładni, którzy często żyją w niezgodzie. Na koniec wizyty, król Rwandy Mutara zrobił wpis w pamiętniku  Kazika, podróżnika   z Polski.                                              (Mateusz Gąsiorowski)

 

ŚNIEG W AFRYCE

 

     Kazik zatrzymał się w chatce, którą użyczyli mu mieszkańcy Beni. Podróżnik zapytał ich o ośnieżony wierzchołek Gór Księżycowych, jak na niego dojść i czy była tam ekspedycja z Polski.

Mieszkańcy z wioski odpowiedzieli, że byli tam alpiniści z Włoch   i Belgii, ale z Polski nie było. Ruwenzori zaproponowali mu towarzystwo      w wyprawie. Tragarze dotarli do miejsca, w którym ziemię pokrywał śnieg i stwierdzili, że nie pójdą dalej, bo nie mają butów. Kazik ulepił kulkę śniegu, którą schował w manierce i zeszli do wioski.  Mieszkańcy wspominali dziwnego białego człowieka, który poświęcił dwa dni wspinaczki, aby dotknąć mroźnego śniegu.                                                                                                                                            (Mateusz Gąsiorowski)

BOŻE NARODZENIE NA PUSTYNI

 

    Kazik tęsknił za Bożym Narodzeniem w Polsce, za śniegiem   i choinką. Postanowił sobie zrobić święta na pustyni w Afryce. Ze sznurka, zdjęć i pamiątek zrobił ozdoby i zawiesił je na rosnącym obok drzewku. Z drewna wystrugał aniołka i zawiesił go na jego nowej choince. Zaparzył herbatę i zrobił placek, który przypominał mu świąteczną potrawę. Gdy na niebie rozbłysła pierwsza gwiazdka zaśpiewał kolędę. Kazik spędził święta w towarzystwie pawianów   i surykatek.                                                                                                              (Natalia  Stańco)

 

MURZYNEK REMO I JEGO PRZYJACIELE

 

     Kazik dla obrony kupił strzelbę. Nasz bohater usłyszał chłopca, który wołał o pomoc. Murzynek opowiedział mu o wężu, który porwał jego pieska. Kazik strzelił do węża i uratował czworonożnego przyjaciela. Murzynek Remo, bo tak miał na imię,  pokazał mu gdzie mieszka. Kazik poznał przyjaciół Remo: pieska  i kozę. Mężczyzna zabrał ich wszystkich do wioski Beni, by nie mieszkali sami w niebezpiecznym buszu. (Natalia  Stańco)

URATOWANY PRZEZ ŻYRAFY

     Kazik się rozchorował i musiał przerwać podróż. Przeleżał cztery dni i cztery noce  w namiocie. Nie dawał rady zrobić sobie herbaty  i pił wodę ze strumyka, który  był obok jego namiotu. Z drugiej strony namiotu była linia telefoniczna, ale połamana. Raz przyszli ludzie   i gdy zobaczyli w jakim stanie jest Kazik, zrobili mu herbatę. Zapytał się ich, jak go znaleźli? Oni zapytali go, czy widzi te patyki, które leżą obok jego namiotu. Kazik odpowiedział, że tak i wtedy usłyszał, że te patyki to linia telefoniczna. Niestety zepsuły ją żyrafy uciekające przed lwami, a oni  mają za zadanie ją naprawić.                                                                                                                                            (Jakub Kasperek)

NA KRAŃCU ŚWIATA

   Kazik pędził na swoim rowerze, aż na południe  i wreszcie dojechał na miejsce. Na ten widok czekałem! – powiedział sam do siebie Kazik, gdy to zobaczył. Być może na całym świecie pierwszy przemierzył rowerem Afrykę z północy na południe. Zwycięstwo! Kazik rozbił namiot na skalistym przylądku, a rankiem obudził go krzyk albatrosów. Ustawił aparat i zrobił pamiątkowe zdjęcie. Podróżnik  pomyślał: ,,Skoro dotarłem na sam koniec Afryki, pozostał mi już tylko jeden oczywiście kierunek. Polska.’’ Kazik lubił podróżować, ale najlepsze uczucie jest wtedy, gdy: WRACASZ DO DOMU!                                                                                                                                                          (Jakub Kasperek)

MOKRADŁA

    Zbliżał się wieczór. Kazik szedł ścieżką wydeptaną przez dzikie zwierzęta. W pewnym momencie postanowił, że pójdzie na skróty. Idąc krótszą drogą, wpadł z rowerem w bagna. Próbował się ratować. Pomyślał, że można by było podpalić suche trawy i rzucić na mokradła. Tak też zrobił. Bagna się osuszyły i w ten sposób udało mu się wydostać. Zastanawiał się teraz w jaki sposób wyciągnąć rower. Wymyślił, że wyciągnie go za pomocą paska od spodni. I udało się!                                                                                                                         (Natalia Motyka)

DOBRA WRÓŻKA

      Kazik na rowerze przemierzył cały kontynent, ale martwił się, czy jego pojazd wytrzyma drogę powrotną. Tak jak przypuszczał, rower nie wytrzymał i rozpadł się na części. Nie mógł kupić nowego, ponieważ nie było w pobliżu żadnego sklepu, natomiast iść pieszo nie dałby rady, gdyż miał za dużo bagaży. W pewnej chwili wydarzyło się coś niezwykłego, co Kazik nazwał dobrą wróżką – nadjechała ciężarówka. Kierowcą okazał się Polak, który nazywał się Mieczysław Wiśniewski. Znał on Kazika z polskich gazet. Zaprosił więc podróżnika na kolację do swojego domu i rodziny. Zauważył, że rower jego gościa nie nadaje się do dalszej podróży, ale pocieszył Kazika, że na farmie ma coś, co pomoże w dalszej podróży.                                                                                                                                                                   (Natalia Motyka)

WIO

    Kazik zamieszkał w gospodarstwie. Zjadł na śniadanie  jajecznicę i poszedł się rozejrzeć.  Zobaczył konie.  Jeden z nich miał na imię Ryś. Kazik jeszcze nigdy nie jeździł konno, więc postanowił  spróbować.  Niestety wierzchowiec go zrzucił. Jednak podróżnik nie poddał się          i postanowił spróbować jeszcze raz. Tym razem mu się udało.  Kazik przejechał się wokół  gospodarstwa  i doszedł do wniosku , że koń jest szybszy od roweru.                                                                                                                                                                   (Marcin Świniański)

 

WODOPÓJ

    Pewnego dnia Kazik wyruszył na konną przejażdżkę.  Konie zaczęły się bardzo męczyć, były głodne   i spragnione wody. Zatrzymali się, żeby odpocząć. Nagle jeden koń zaczął uciekać.  Kazik zauważył lwy. Wystraszył się, dosiadł  swojego wierzchowca i ruszył w pogoń za wypłoszonym koniem.  Dogonił go dopiero przy jeziorku.  Gdy zobaczył jak zwierzęta piją i jakie są zmęczone, zrozumiał, że potrzebują odpoczynku.  I to nie jest to samo co rower, który wystarczy  nasmarować i można jeździć, ile się da .                                                      (Marcin Świniański)

SZALONY STARUSZEK

      Kazik gdy zbliżał się już wieczór, rozbił namiot i otoczył obóz. Rozniecił ogień i usiadł, by napisać list do żony. Słyszał różne odgłosy dobiegające z dżungli. Pomyślał sobie, że jak ma strzelbę to nie musi sie niczego bać. Ale gdy usłyszał odgłos ludzkich kroków, przestraszył się. Nagle zobaczył postać z długą siwą brodą. Był to staruszek, który przybył do Afryki szukać złota. Wyciągnął on z kieszeni brudną chustę, a w niej zawinięte grudki złota. Stary człowiek nie chciał powiedzieć, gdzie jest złoto, więc Kazik pomyślał, że zaparzy herbatę i go poczęstuje. Staruszek zapytał Kazika, czy też szuka złota.  Kazik zaprzeczył i wyjaśnił,  że jest reporterem i podróżuje po Afryce.                (Julia Gołuch)

 

POŻEGNANIE Z KOŃMI

 

        Kiedy Kazik dotarł do plantacji, konie na widok owocowych drzew zarżały z zadowolenia. Podróżnik zapytał farmera, czy znajdzie się jakieś jedzenie dla zwierząt. Ten chętnie nakarmił  i napoił konie, a także ugościł Kazika. Potem oprowadzał go po plantacji. Wskazał mu brzeg i powiedział, że za rzeką Lulua rozciąga się kraina pozbawiona dróg, więc niestety nie będzie mógł dalej jechać konno. Kazik zrozumiał, że dalszą drogę pokona tylko łódką, którą musi zbudować. Gdy był już gotowy  do drogi, poszedł do zagrody pożegnać się          z końmi. Zapewnił je, że na pewno im nie zabraknie jedzenia, a farmer to dobry człowiek. Pomachał im pożegnanie.                                    (Julia Gołuch)

ŻEGLUGA

   Kazik płynął spokojnie, odpychając się co  chwilę dużym wiosłem.    W pewnej chwili z wody wynurzył się hipopotam, który chciał zobaczyć, co jest w tratwie . Podróżnik dobił do brzegu. Nadszedł wieczór.  Kazik postanowił coś złowić na kolację. Poszedł nad rzekę,  wyciągnął wędkę z torby i zarzucił ją do wody. Gdy ją wyciągnął,  zobaczył, że złowił złotą rybkę. Gdy ją chwycił, rybka nagle  zaczęła się  powiększać. Na jej skórze pojawiły się kolce. Kazik wystraszył się  i wypuścił ją. Niestety  musiał iść spać głodny. Całą noc burczało mu        w brzuchu.                                                                                                                                                                                          (Maria Worek)

ROZBITEK

     Statek przycumował do kładki. Zza burty wyłonił  się pan i zaczął rozmawiać z Kazikiem o podróżach. Poradził podróżnikowi, żeby nie wypływał na morze, bo tam jest głęboko. Ale Kazik się nie bał  i odpłynął. Nagle zobaczył przed sobą ogromne fale. Do tratwy wlewała się woda i Kazik pomyślał,  że to już koniec, bo za chwilę utoną mu  bagaże.                                                                                       (Maria Worek)

WYSPA HIPOPOTAMÓW

   Kazik rozłożył namiot, a następnie odpoczął po burzy. Rozłożył mokre ubrania na trawę, by wyschły przez noc. Przeszedł się po wyspie      i okazało się, że  jest bezludna. W środku nocy obudziły go dziwne dźwięki. Wychylił się z namiotu i ujrzał hipopotamy.  Przestraszył się        i szybko  wszedł na drzewo. Hipopotamy buszowały po jego obozowisku. Gdy Kazik obudził się rano, nie było już zwierząt.

(Nikola Tlałka)

 

MARYŚ

    Był słoneczny, leniwy, nudny wprost dzień. Kazik zauważył wielki wodospad. Rzucił plecak ponad falami na brzeg. W ślad za plecakiem poszybowały: aparat fotograficzny, strzelba, siekiera, koc,  biało-czerwona flaga, namiot, patelnia. Kazik wyciągnął linę,  przywiązał ją do łodzi i dał potężnego susa na suchy ląd. Zrobił to   w ostatniej chwili, bo ,,Poznań'' zatrzymał się właśnie na krawędzi wodospadu i po chwili zniknął bez śladu. Kazik podążył pieszo.  W osadzie rybackiej kupił nową łódź,  którą nazwał „Poznań 2”.   Białą farbą napisał na niej Maryś,  co przypominało mu jego żonę Marysię.                                                                                                                                      (Nikola Tlałka)

MIASTO

   Podróżnik dotarł do portu. Doszedł do miasta i poszedł do sklepu na zakupy. Wybrał stary rower. Sprzedawca pochwalił go    i powiedział, że rower jest stary, ale bardzo dobry. Następnie Kazik spytał, czy może już odjechać. Pan powiedział, że musi jechać do urzędu. Urzędnik długo wymieniał różne rzeczy, które jeszcze należy załatwić. Po dwóch dniach Kazik mógł dopiero ruszyć w dalszą drogę.                    (Kamila Bednarz)

LEKTYKA

   Kazik ciągle podróżował, aż w końcu spotkał tragarzy z lektyką. Zaprosili go oni do niej. Podróżnik odmówił, a wtedy tragarze zawrócili. Nie upłynęła godzina, a  znów się pojawili. Zatrzymali się przed Kazikiem. Tym razem z lektyki wysiadł władca. Kazik spytał się, czy go nie uraził tym, że nie skorzystał z lektyki. Władca odpowiedział, że nie. Oboje postanowili iść do wioski pieszo. Podczas marszu władca opowiadał o zwyczajach panujących w jego królestwie, a tragarze nieśli za nimi pustą lektykę.

(Maciej Krawczyk)

 

W KRAINIE LUDOŻERCÓW

    Kazik szedł przez gęstwinę. Był zaniepokojony, bo nasłuchał się opowieści o ludożercach żyjących w tych lasach. Bał się, gdy słyszał szelest liści i trzask gałęzi. Nagle przed Kazikiem stanął ludożerca. Podróżnik był przestraszony. Okazało się, że osoba stojąca przed nim również była wystraszona. Mężczyźni zaczęli ze sobą rozmawiać. Myśliwy wytłumaczył Kazikowi, że nie jest zły. Podróżnik z kolei oznajmił, że nie jest bezlitosnym porywaczem dzieci. Tubylec zaprosił go do swojej wioski.

(Maciej Krawczyk)

CZAROWNIK

    Kazik  w wiosce często przesiadywał w towarzystwie czarownika, który opowiadał mu o zwyczajach swojego plemienia. Podróżnik zainteresował się naszyjnikami z kości i pazurów, które zdobiły jego szyję. Czarownik wyjaśnił mu, że są to amulety, które mają niezwykłą moc np. pomagają leczyć choroby, przyzywają deszcz w czasie suszy. Zwierzył mu się, że boi się o swego brata, który mieszka daleko i choruje. Nie może jednak opuścić wioski i go odwiedzić. Kazik robi mu zdjęcie, które ma pod nieobecność czarownika odpędzać złe duchy. Zostaje to uznane za czary.                                                                                                                                                    (Wiktoria Kochańska)

RANNY GEPARD

   Pewnego razu Kazik usłyszał w trawie dziwny dźwięk. Podszedł ostrożnie i rozsunął trawy. Okazało się, że jest to ranny gepard.  Opatrzył mu łapę i sposobem poprowadził  do reszty stada.                                                                                                                        (Wiktoria Kochańska)

KARAWANA

    Kazik przybył do fortu granicznego Bir Ueli. Odbywał się tam targ zwierząt: wielbłądów, owiec, kóz i osłów. Przywitał się    z naczelnikiem i oznajmił mu, że chce przekroczyć granicę. Urzędnik powiedział, że tylko karawany wielbłądów i zapas wody, mogą przeprawić się przez pustynię. Kazik kupił wielbłąda o imieniu Ueli.  Rankiem wyruszył w podróż,  zabierając zapas wody. Pomachał naczelnikowi na pożegnanie. (Filip Talik)

 

MĄDRY WIELBŁĄD

    Kazik podróżował już i rowerem, i czółnem. Jednak podróż na wielbłądzie była dla niego ciekawym przeżyciem.    Gdy tak sobie podróżował to nagle na szczycie piaszczystej wydmy, zobaczył jeziorko z wodą. Postanowił, że tam się skieruje. Jednak Ueli nie chciał iść    w tym kierunku. Kazik w oddali ujrzał karawanę. Dromadery dźwigały towar na grzbietach. Zbliżył się do poganiacza, który maszerował na przedzie i poskarżył mu się na swojego upartego wielbłąda.  Usłyszał od niego, że to nie jest jezioro, tylko złudzenie na pustyni. Gorące powietrze tworzy obrazy, zwane fatamorganą. Dał mu także dobrą radę, żeby słuchał swojego wielbłąda, bo to zwierzę pustyni. Wyczuje on wodę z wielkiej odległości. Kazik i jego Ueli ruszyli w dalszą drogę w kierunku oazy .                                                                         (Filip Talik)

OAZA

   Kazik wędrował z dromaderem przez pustynię. Zobaczył oazę oraz pana, który siedział przy studni. Kazik poprosił o wodę i zapytał go, czym się zajmuje. Nieznajomy odpowiedział, że pilnuje aby nikt nie ukradł liny, którą wyciąga wodę ze studni. Dla Kazika wydawało to się bardzo nudne zajęcie. Zapytał więc,  czy nie żałuje, że nie zwiedza świata. Człowiek oznajmił mu, że dużo wie o świecie od podróżników, którzy mówią mu o swoim wędrówkach. Kazik postanowił opowiedzieć mu o Polsce, poznańskich koziołkach, toruńskich piernikach i Smoku Wawelskim . Swoją opowieścią zapłacił mu za wodę.                                                                                                                    (Emilia Hruby)

BURZA PIASKOWA

 

    Kazik poszedł do kawiarni. Rozłożył mapę na stole. Nagle podszedł pan, który mu zproponował, że przeprowadzi go bezpiecznie do miasta przez pustynię. Kazik zgodził się i spytał, ile będzie go to kosztować. Z góry zadeklarował, że zapłaci tylko 50zł, a przewodnik zgodził się. Ruszyli rano. Nagle pojawiła się burza piaskowa. Zrobiło się bardzo niebezpiecznie, ale udało im się przejść przez pustynię i dotrzeć do miasta. Nie była to podróż bezpieczna, dlatego Kazik nie zapłacił przewodnikowi.                                                                          (Kamila Bednarz)

 

DOBRA CENA

  Kazik kończył już swoją podróż. Nie mógł zabrać dromadera do Polski. Poprosił spotkanego chłopca  o pomoc. Ten wskazał mu miejsce, gdzie są dwaj kupcy. Kazik podziękował i podszedł do jednego z nich. Zauważył, że u tego kupca dromadery są wychudzone  i wymęczone. Właściciel zaproponował mu sto franków za jego wielbłąda. Kazik poszedł do drugiego kupca. Zobaczył, że ten z kolei bardzo dba o swoje zwierzęta. Miały one świeże siano, wodę, były wyczesane i widać, że szczęśliwe. Kupiec zaoferował mu tylko dziesięć franków. Kazik zdecydował się sprzedać swojego dromadera właśnie jemu, bo wiedział, że u niego będzie mu dobrze.                                              (Emilia Hruby)

TURYSTA

   Kazik wybrał się na ostatni przed powrotem do domu spacer. Nagle turysta siedzący na ławce zapytał się go, czy wraca dziś do domu. Podróżnik był ciekawy, skąd wiedział o tym.

-Wędruje pan wesoły, radosny i zerka pan ciągle na statek jakby w obawie, że odpłynie- odpowiedział turysta.

- Zgadza się- powiedział Kazik.

- A ja swą podróż dopiero rozpoczynam- odrzekł turysta.

- Jutro wyruszam automobilem w trasę- ciągnął dalej rozmówca - A czy są tutaj ścieżki automobilowe?

- Znajdzie pan ścieżki owszem, ale jeśli chce pan poznać prawdziwą Afrykę, radziłbym trzymać się z dala od automobilowych szlaków - powiedział Kazik.

Turysta podziękował za radę i pożegnał się z podróżnikiem. Kazik zamyślił się. Doszedł do wniosku, że chciałby wrócić jeszcze kiedyś do Afryki.                                                                                                                                                                                         (Zofia Zeman)

POWRÓT DO DOMU

   Kazik przybył pociągiem do Poznania. Na peronie czekała żona Maryś i jego dzieci. Syn był bardzo zaciekawiony tym, że Kazik miał nowy rower oraz tym, że tata jechał na wielbłądzie i koniu o imieniu Ryś. Dzieci zadawały dużo pytań odnośnie wyprawy do Afryki.

Maryś stwierdziła, że pora iść do domu na obiad. Kazik był tak bardzo głodny, że mógłby zjeść „słonia w całości” .

Po powrocie do domu Kazik pokazał rodzinie zdjęcia z Afryki i opowiadał o tym, co go tam spotkało.                                               (Leszek Hanas)

NAJWIĘKSZY SKARB

   Kazik jest szczęśliwy, „bo człowiek jeżeli jest podróżnikiem, nigdzie nie czuje się aż tak szczęśliwie jak w domu   z rodziną''. Mimo tego Kazik bardzo tęskni za Afryką, więc wieczorem idzie na dach i spogląda na gwieździste niebo.  Dużo czasu zajmuje mu jeżdżenie z miasta do miasta   i pokazywanie zdjęć z Afryki. Pewnego dnia zaciekawiony chłopiec spytał Kazika, czy znalazł skarby w Afryce. Ten odrzekł, że ich nie szukał. Najważniejsze są dla niego wspomnienia  z podróży, zdjęcia oraz opowieści, którymi się dzieli. Nie zdobycie bogactw jest najważniejsze w podróżowaniu, ale rzeczy, które się zobaczy i ludzi, których się spotka. Chłopczyk gdy to usłyszał, oznajmił, że gdy dorośnie, też zostanie podróżnikiem.                                                                                                                                            (Nikola Tlałka)

bottom of page